*Narrator*
Melody siedziała na podwórku za niewielkim, ale pięknym domkiem koloru niebieskiego, który odziedziczyła po swojej cioci
. Czytała książkę o wielkiej miłości w Paryżu i o długim oraz spokojnym życiu w małym domku obok granicy. Jej myśli po dwu godzinnym czytaniu zeszły na inny tor. A mianowicie tor marzeń... Odłożyła książkę na ziemię obok wody, która pod wpływem słońca była już strasznie ciepła. Z małej altanki wyjęła leżak i rozstawiła go w samym słońcu. Ale... Było jej zbyt gorąco(cóż się dziwić, miała na sobie bluzę, rurki oraz converse). Zsunęła się ze swojego nagrzanego legowiska i podreptała tylnym wejściem domu do swojej sypialni by założyć coś bardziej odpowiedniego na słońce. Założyła zwykłą, białą koszulkę nad pępek, turkusowe szorty oraz białe japonki. Wyszła na dwór i wpadła na pomysł włączenia spryskiwacza do trawy tak aby trochę ją chlapał. Kiedy zakończyła pracę, położyła się na leżaku i założyła okulary przeciwsłoneczne, które leżały zaraz obok zgrzanej wody i ciekawej książki. Tak mijał czas Mel, ale jednak ktoś musiał to popsuć. Dzwonek do drzwi lekko wyprowadził dziewczynę z równowagi gdyż od kilku dni, dzień w dzień przychodzi do niej starsza sąsiadka i prosi o cukier. Melody wstała, Weszła do domu i spojrzała przez okienko w korytarzyku kto dzwoni. Był to chłopak zupełnie jej nie znany chłopak. Przewróciła oczami i otworzyła drzwi
-Hej-przywitał się chłopak
-Cześć, znamy się?-zapytała
-Wiesz... Nie, ale mam wielką ochotę Cię poznać-mrugnął do niej
-Hah... Nie mam ochoty na nowe znajomości-wzruszyła ramionami i zaczęła powoli zamykać drzwi
-Zaczekaj!-wsadził nogę w małą szparę pomiędzy framugą, a drzwiami-Jestem twoim nowym sąsiadem-uśmiechnął się słodko
-Wiem, wczoraj Ty i Twoi kumple zrobiliście imprezę, a ja nie mogłam spać do 4.38!-oburzyła się
-Liczyłaś to?-zapytał rozśmieszony
-Taaak?-zaśmiała się ze swojej perfekcyjności-Ale tak szczerze... Nie używaj tekstów na podryw z opakowania gum do żucia-uśmiechnęła się
-Skąd możesz wiedzieć, że z opakowania gum?-zapytał unosząc jedną brew do góry
-Mój brat takie miał-wystawiła mu język
-Czyli Harry stąd bierze te teksty!-zaśmiał się
-Harry?-zapytała porozumiewawczo trzęsąc głową
-Mój kumpel. Ja za to jestem Liam-uśmiecha się i wyciąga rękę w stronę dziewczyny
-Melody, dla przyjaciół Mel-ściska jego dłoń i uchyla porozumiewawczo drzwi
-Czyli mogę wejść?-zapytał spoglądając na nią
-Jak już się znamy to tak-wchodzi do środka, a poznany przed chwilą chłopak za nią
*Oczami Melody
Opalałam się spokojnie kiedy ktoś mi przeszkodził! Był to nowy sąsiad, a ma on na imię Liam... Ładne imię i on sam niczego sobie... Kiedy poszliśmy na tyły domu by usiąść na trawie w lekkim już słońcu(pomysł Liam'a) zaczęliśmy gadać, ale kiedy pytałam czym się zajmuje on wymijał to i opowiadał o tym, że zawsze chciał mieć żółwia, ale nikt nie tolerował tych stworzeń w jego domu. Za każdym razem śmiałam się z tego, bo powiedzmy szczerze mówił to z tak łatwo wyczuwalną, udawaną goryczą w głosie, że nie dało się nie śmiać. Nawet nie wiem jak wybiła godzina 22.28, widzieliśmy już dawno, że jest ciemno, ale wspólna rozmowa i żarty rozgrzewały atmosferę pogodową
-Liam, jest już późno, wiesz?-podniosłam się
-Wiem, ale nie chcę iść-zrobił to samo co ja po czym podszedł bliżej mnie
-Noc pogaduch?-zaśmialiśmy się oboje
-Z chęcią tylko skoczę po jakieś ciuchy na zmianę-poszedł w stronę małej furtki w płocie, który oddzielał i mój i jego dom od siebie. Ja poszłam do domu i zaczęłam szykować salon na naszą noc. Na ziemi
położyłam kilka kocy i duuuuuuużo poduszek. Z szafki w kuchni wyjęłam trzy paczki czipsów i przesypałam je do gigantycznej miski, a z lodówki wyjęłam butelkę Pepsi. Pozostały czas poświęciłam na szukanie piżamy oraz szybki prysznic. Kiedy na suche ciało założyłam sportowy stanik oraz majtki, weszłam do pokoju i nałożyłam na to koszulkę, którą "pożyczyłam" od mojego brata oraz krótkie, czarne spodenki . Zeszłam na dół i usłyszałam histeryczny, jękliwy, przeciągły głos Liam'a za drzwiami
-Mel... Jesteś zła czy co? Błagam Cię, nie wpuszczasz mnie do domu od 15 minut! Zimno mi!-zaśmiałam się cicho i otworzyłam drzwi zmarzniętemu brązowookiemu-Czemu Melody? Czeeeemu?-upadł na kolana, ale zaraz po tym zaczął się śmiać
-Sorki Liam, myłam się i nie słyszałam jak przyszedłeś-uśmiechnęłam się
-Jakbym miał twój numer telefonu to by nie było problemów...-zaczął marudzić pod nosem
-Pf... Nie zasługujesz na mój numer-usiadłam na jednym z koców i poklepałam miejsce obok siebie
-Ja nie zasługuję? Ja?-podbiegł do mnie i zaczął mnie łaskotać
Czułam jakbym znała Liam'a od wieków, a nie od kilku godzin. Śmialiśmy się z tego samego, smuciliśmy się tym samym, a nasze charaktery niemalże pasowały do siebie idealnie. Wybiła godzina 5.05, a film pod tytułem "Jak urodzić i nie zwariować" dobiegał końca tak samo jak nasza energia.
Spaliśmy oparci o siebie, ubrani w bluzy bo jakoś tak koło drugiej zrobiło nam się zimno...
*"Ranek" godz. 12.35*
Obudził mnie zapach naleśników. Zaraz... Ja mieszkam sama więc skąd u mnie zapach naleśników?! Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do kuchni
-Hej Melody, pozwoliłem sobie zrobić Ci na śniadanie naleśniki-podał mi talerz parujących naleśników z Nutellą
-Dzięki, ale to ja jestem gospodarzem tego domu i ja powinnam zrobić Tobie naleśniki-wzięłam talerz i postawiłam go na stole w kuchni
-Znając zachowanie kobiet wiem, że około 50%, a nawet więcej kobiet śpi dłużej od mężczyzn chyba, że idzie do pracy-uśmiechnął się i delikatnie pchnął mnie do stołu co spowodowało, że usiadłam, a on naprzeciwko mnie
-Smacznego-powiedzieliśmy w tym samym czasie i zaczęliśmy się śmiać
*Oczami Liam'a*
Poznałem Melody wczoraj, ale czuję się jakbym był z nią od zawsze. Dogadujemy się doskonale! Wiem, że Melody jest wolna tak samo jak ja, a więc może... Może kiedyś... Powiem szczerze ładna jest, w moim typie i w ogóle... Kiedy zjedliśmy śniadanie musiałem iść bo jak April jeszcze spała to dostałem SMSa od Zayn'a, że o 14 mamy próbę więc nie mogłem zostać dłużej
-To co... Dasz mi swój numer?-zapytałem słodko
-A zasłużyłeś?-odpowiedziała równie słodkim tonem co ja
-Mhm-patrzyłem w jej oczy, miały one taką samą barwę jak moje... Brązowe oczy...
-A więc proszę-z małego pliku karteczek zerwała tą ze swoim numerem, nie pytałem po co ma ona cały plik karteczek ze swoim numerem choć nurtowało mnie to niezwykle
Pożegnałem się z nią i poszedłem do swojego domu przebrać się. Zanim z obrzeży Londynu dotrę do centrum minie jakaś godzina! Nagle wpadłem na pewien pomysł. Wiedząc, że Mel nie ma dzisiaj nic w planach zaprosiłem ją na próbę i wiecie co? Zgodziła się bez problemowo. Ubrałem się normalnie, jeansy, koszulka, koszula w kratę i buty, nic szczególnego, ale tysiące dziewczyn piszczy na mój widok w takim ubraniu. Kiedy kończyłem się golić usłyszałem dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłem na dół wpuszczając ją do środka.
Ubrana była w jeansy, jakąś koszulkę i różowe converse. Uśmiechała się calusieńki czas aż....
-Ładnie tu masz-rozejrzała się
-Dzięki, to co, jedziemy?-zapytałem podchodząc do drzwi
-Jasne!-wyszliśmy w kierunku garażu gdzie było moje czarne auto
Jechaliśmy ciągle się śmiejąc lub śpiewając piosenki lecące w radiu
Wreszcie stanęliśmy pod studiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz