sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział3

 Rano... Tak jakby rano, znów godzina późna, ale nie południowa! Na szczęście...
Postanowiłam założyć bieliznę w panterkę(głównie stanik),na to koszulkę Jack'a Daniels'a, skórzane getry, na stopy panterkowe Vansy, założyłam kilka bransoletek oraz okulary przeciwsłoneczne bo za oknem żółta kula nieźle przygrzewała. Włosy spięłam w koczka, a na twarzy zrobiłam tylko kreski eyeliner'em i zrobiłam usta szminką. Miałam kilka rzeczy do załatwienia na mieście(w tym pracę na wakacje) więc wyjęłam czarną, troszeczkę zestarzałą torbę z szafy i zeszłam na dół. Moim śniadaniem stał się sok jabłkowy i jeden tost. Wzięłam butelkę wody z lodówki, portfel z szafki pod telewizorem z salonu i telefon z parapetu na piętrze. Kiedy upewniłam się, że wszystko mam zdjęłam z haczyka kluczyki i do samochodu i do domu. Zamknęłam drzwi i skierowałam swoje kroki w stronę garażu, który jak się okazało był otwarty całą noc! Przez to, że spędzam tyle czasu z Liam'em nie mam czasu na nic! Podeszłam do mojego BMW i przejrzałam się w jego szybie "No nie źle..."-pomyślałam i wsiadłam do środka. Ruszyłam w stronę centrum miasta. Nagle zadzwonił mój telefon. Zerknęłam na wyświetlacz- Liam dzwonił... Stanęłam gdzieś na uboczu i przejechałam palcem po wyświetlaczu by odebrać
-Halo?-zapytałam
-Hej Mel, masz ochotę wyjść dzisiaj na lody czy coś?-
podał kuszącą propozycję
-Cześć, tak Liam, ale dopiero za jakieś 3-4 godziny...-powiedziałam smutno
-Czemu za tak długo?-zdziwił się
-Jadę do miasta załatwić kilka spraw, muszę wstąpić do Raven, bo jej obiecałam, że na wakacje zatrudnimy się obie u jej cioci w sklepie, wiesz, która to Meg, ta co opowiadałam Ci, że jest moją przyjaciółką-kontynuowałabym gdyby nie myśl, że Raven byłaby zła gdybym odwołała nasze spotkanie pod cukiernio-lodziarnią gdzie miałyśmy się zatrudnić
-To... Może,tylko sugeruję...-nie mógł się wysłowić
-Do rzeczy Payne!-pośpieszyłam go
-Jak skończysz to zadzwoń do mnie i czekaj pod tym sklepem czy czym tylko podaj mi nazwę i no wiesz... Pójdziemy na lody...-powiedział nieśmiało
-Payne jesteś bardzo pomysłowy!-uśmiechnęłam się
-Dzięki-prawdopodobnie on też się uśmiechał
-Okey, a więc jak wszystko załatwię to zadzwonię-powiedziałam
-Okey, to czekam...-odpowiedział
-Okey, to czekaj...
-To czekam...
-Pa Liaś-pożegnałam się
-Pa Melody-odpowiedział mi i kliknął czerwony guzik
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w dalszą podróż. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz